Po pokazaniu ostatnio na Instagramie i InstaStories mojego ciążowego brzuszka, dostaję bardzo dużo pytań o wiek ciąży, o płeć, o nasz stan zdrowia, co uważam, że jest naturalne i miłe w momencie, kiedy wiedzieliście, że na początku mieliśmy trochę stresu związanego z opóźnionym rozwojem maluszka. Mogę śmiało powiedzieć, że dziecko numer trzy ma się bardzo dobrze i rozwija się prawidłowo. 

Po co robi się badania prenatalne?

Jak się okazało, w każdej ciąży robi się coś takiego, jak badania prenatalne. Wiedziałyście o tym? Może Was to zdziwi, ale ja o czymś takim, jak badania prenatalne dowiedziałam się będąc dopiero w drugiej ciąży. W trakcie pierwszej nikt tak nie nazywał tego trochę dłuższego USG. Lekarz badał u dziecka co trzeba i tyle. Ja, jako niedoświadczona i niedouczona przyszła mama, jakoś specjalnie niczym się nie przejmowałam. Dla mnie najważniejsze było, żeby dziecko było zdrowe, a że wyniki wszystkie wychodziły zawsze prawidłowe, to nie zagłębiałam się za wiele. W drugiej ciąży pomimo już fachowego nazewnictwa, nikt również za wiele nie mówił na tematy tych badań. Ja nawet nie wiedziałam, że można zrobić badania pod względem ryzyka chorób genetycznych z krwi! Dopiero teraz tak naprawdę cokolwiek wiem w tym temacie!

Wiem, że ciąża sama w sobie może budzić lęk i sprawić, że w głowie pojawi się nie mały mętlik. W końcu kobieta nosi w brzuchu dziecko, za którego życie i zdrowie jest odpowiedzialna od samego początku. To może wywołać niemały stres. Sama taki stan przechodziłam jeszcze kilka tygodni temu. Nie miałam za wielkiego pojęcia na czym polega badanie prenatalne. Nie mogłam się zdecydować, czy chcemy robić samo USG, które już wiele jest w stanie powiedzieć o stanie zdrowia dziecka, czy też zdecydować się na dodatkowe badanie krwi. Wiele o tym z M. rozmawialiśmy i decyzja, jaką podjęliśmy na pewno nie była łatwa. Ciężka choroba genetyczna to nie jest przecież “bułka z masłem”. Lepiej za wczasu przygotować się odpowiednio na to, co może nas czekać po porodzie.

Po co robi się badania prenatalne?

Badania prenatalne mają na celu ustalenie ryzyka urodzenia dziecka, które będzie obciążone wadą genetyczną. Ocenia się ryzyko zespołu Downa, zespołu Edwardsa i zespołu Patau. Badanie, na które się ostatecznie zdecydowaliśmy, polegało na bardzo szczegółowym USG. Lekarka podczas badania określiła przezierność karkową – czyli pomiar warstwy płynu w obrębie tkanki podskórnej szyi płodu. Sprawdzała też obecność jak i długość kości nosowej dziecka. Zmierzyła także długość kości udowej. Popatrzyła na serduszko, czy bije odpowiednio, czy nie ma szmerów czy innych niepokojących objawów. Nasze dziecko miało również zbadany mózg – jego wielkość i kształt. Do tego dochodzą pomiary obwodu główki czy brzuszka.

A co z tą krwią?

Zaraz po badaniu USG dziecka (lub też przed samym USG – tu zależy od gabinetu, w którym robicie badanie), pobierana jest krew od matki. Z niej określa się dwie substancje, które są markerami zespołu Downa, zespołu Edwardsa i zespołu Patau. Jest to badanie całkowicie bezpieczne dla dziecka! Na wyniki czeka się czasem nawet dwa, trzy tygodnie – wszystko zależy od miejsca, gdzie badanie zostało wykonane.

Kto i kiedy powinien zrobić badania prenatalne?

Najlepiej, by wykonała je każda kobieta w ciąży! Niestety u nas w Polsce, to badanie jest refundowane jedynie kobietom, po skończonym 35 r. ż. W pozostałych przypadkach niestety musimy za nie zapłacić. Kwoty różnią się w zależności od naszego miejsca zamieszkania. W Poznaniu jest to koszt ok. 500 zł za cały komplet badań (USG+krew).  Badanie prenatalne powinno być  wykonane między 11 a 14 tygodniem ciąży. Po rozmowie z moim lekarzem wiem, że dobrze wpaść chwilę po 12 tygodniu ciąży, bo wtedy dziecko nie jest ani za duże, ani za małe na tego typu pomiary. No i trzeba wziąć pod uwagę pomiary dziecka. Jeśli na dotychczasowym USG, nasz maluch z pomiarów wychodził mniejszy o ok. tydzień, musimy uwzględnić to, umawiając się na badanie. Same wiecie, że w ciąży tydzień to bardzo dużo!

Czy warto robić tego typu badania?

Moim zdaniem tak! Pomimo, że jeszcze trochę mi brakuje do wieku grupy zwiększonego ryzyka, to jestem o wiele bardziej spokojna wiedząc, że mojemu dziecku nic nie zagraża i rozwija się prawidłowo. A nic przecież nie jest tak ważne, jak zdrowie takiego maleństwa. Pod tym względem myślę, że każda mama się ze mną zgodzi, że za zdrowie i spokój wewnętrzny jesteśmy w stanie zapłacić każde pieniądze.

A oto kilka zdjęć naszego małego ludzika z tego badania: