Dziś samo używanie słowa FIT jest trendy. Osobiście daleka jestem od robienia czegoś, co jest aktualnie na topie. Wręcz odwrotnie – zawsze szłam w drugą stronę. Kiedy  modne były pastele, ja zachwycałam się szarością i czernią, kiedy wszyscy piszczeli na widok różu, ja wolałam niebieski. Do trampek przekonałam się dopiero w zeszłym roku, a regularne chodzenie na siłownię po słodkie selfie w lustrze nadal nie jest moją mocną stroną. Zmiany w swoim żywieniu zapowiadałam już w okolicach jesieni. Z pewnością koniec lata i deszczowa aura przyczyniły się do mojego ówczesnego samopoczucia. Teraz, kiedy jest wiosna, a słońce zmusza mnie to tego, by odkryć trochę ciała, znów wracam z tematem odchudzania. 

Odchudzanie – straszne słowo! Kiedy je wypowiadam, czuję jak na moich rękach pojawia się gęsia skórka. Jest to proces, którego nienawidzi chyba każda kobieta i której nie kojarzy się on za dobrze. No bo kto lubi sobie odmawiać czegokolwiek? Życie jest za krótkie, by się ograniczać, a odchudzanie to przecież wyrzeczenia! Nie jedzenie słodyczy, nie picie gazowanych słodkich napoi, ćwiczenia w pocie czoła, to tylko niektóre z punktów, które musimy wprowadzi w życie chcąc pozbyć się niechcianych dodatkowych kilogramów.

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z odchudzaniem, w ten sam sposób postrzegałam dietę. Jako wielkie wyrzeczenia, które często były ponad moje siły. Odmawiałam sobie jedzenia słodyczy przez miesiąc, nawet dwa, by nagle poczuć wielką na nie ochotę i rzucić się na tabliczkę czekolady.

Dziś wiem, że to błąd! Po konsultacjach zrozumiałam, że nie sztuką jest sobie odmówić, czy choćby wytrwać w postanowieniach. Sztuką jest jeść to, co lubimy, ale z umiarem. Jedna, czy dwie kostki czekolady Ci nie zaszkodzą – pod warunkiem, że nie będziesz jej jeść codziennie. Raz w tygodniu jest nawet wskazana! Unikniemy w ten sposób efektu jojo.

Ale jak zabrać się do odchudzania,
by miało sens i przyniosło pożądany efekt?

Regularne jedzenie, picie wody i ćwiczenia. Niestety nie ma lepszego lekarstwa. Suplementy diety, dostępne w aptekach, nie zredukują nam tłuszczu. Gdyby tak było, wszyscy na świecie bylibyśmy szczupli i mieli sylwetkę jak aniołki Victoria’s Secret.

Fakt, że efektywnie ćwiczyć można tylko na siłowni, możecie sobie wsadzić między bajki. Wcale nie trzeba wydawać fortuny. Istnieją siłownie, w których karnety to mniej niż 100 złotych miesięcznie. Są takie, otwarte przez całą dobę, więc wymówka o braku czasu też jest już za słaba. Pracując nad swoją sylwetką po ciąży ostro trenowałam w domu. Włączałam sobie treningi z Ewą Chodakowską i ostro wylewałam poty. Po jakimś czasie niestety przestałam ćwiczyć, nad czym mocno ubolewam.

Dziś postanowiłam nie dawać się monotonni jednakowych ćwiczeń przez miesiąc i zaplanowałam na każdy tydzień inny zestaw. Na pierwszy rzut oka pod moją ocenę pójdzie SKALPEL 1. Ocenię jego efektywność i intensywność. Co tydzień inny program innych trenerów. Tak oto powstanie niezłe zestawienie treningów.

Za miarę efektywności obieram swoje wymiary. 

BIUST – 94
TALIA – 78
BIODRA – 103
UDO – 57

Do tego zdrowe żywienie i dużo wody. Oto mój przepis na sukces.

Trening planuję wykonać MINIMUM TRZY RAZY W TYGODNIU! Minimum nie znaczy, że na trzech mamy skończyć. Pamiętajcie, że im więcej ćwiczeń, tym w lepszej kondycji będą nasze mięśnie i szybciej spalimy zbędny tłuszczyk.

Kto jest ze mną?
Kto dołącza do teamu testującego na sobie różne treningi?

15 komentarzy

  1. Mateusz Bob Reply

    Dobry trener personalny powinien Ciebie ostrzec że trening powinno sie robić zawsze z 1 dniem przerwy. Co oznacza że max to 4 razy. A nie „in więcej tym lepiej”. Im więcej tym wielsze problemy ze stawami i kontuzje.

    • Zgadzam się, że potrzebny jest odpoczynek :) I tak planuję robić. Ćwiczenia co drugi dzień. Bez spiny ale z zachowaniem regularności.

  2. Jestem z Tobą! Od miesiąca ćwiczę, staram się z dwa razy dziennie zrobić pełen trening, a codziennie rano i wieczorem seria pajacyków. Do tego zdrowsze jedzenie. Zobaczymy, bo pomijając biust (mam tyle co Ty w talii :D) mamy podobne wymiary.

    • Czyli nie jest z nami tak źle. Jeszcze tydzień temu moja talia zaczynała się z cyferką 8 na początku. Każdy cm mniej to sukces :)

      Damy radę!

  3. Marta Batko-Dzierzgowska Reply

    Powodzenia :)
    Ja się wciągnęłam na tyle, że dwa dni bez treningu I zaczynam po ścianach chodzić ;)

    • Można się pozytywnie uzależnić od endorfin, prawda? Lubię to uczucie po skończonym treningu, kiedy wiesz, że to, co robiłaś przyniesie efekt prędzej czy ciut pózniej.

  4. Anna Nowaczyk-Żak Reply

    Wczoraj były moje urodziny, no i minęły 3 miesiące od porodu… najwyższy czssbzaczac prace nad sobą. Wymiary:
    Biust – 100 cm
    Talia 82cm
    Biodra 97cm
    Udo 57cm

Leave a Reply

%d bloggers like this: