Balans, to nic innego jak stan równowagi. Wiesz, że od rana masz motorek w tyłku, a wieczorem z poczuciem spełnienia zasiadasz na kanapie z paką popcornu i masz czas na ukochany serial. Brzmi mega kusząco, prawda? W międzyczasie robisz z dziećmi – zawsze z uśmiechem na twarzy – lekcje, pichcisz dwudaniowy obiad i o 15 kończysz swoje ważne sprawozdanie dla szefa. Poproszę o coś takiego!

Balans-sralans!

Powiedzmy sobie szczerze – ale tak z ręką na sercu, drogie kobiety – bo to pewnie głównie matki siedzą teraz w domach z dzieciakami i dostają najbardziej w kość od życia – w czasie kwarantanny, mamy w głębokiej d***e jakiś tam balans. Wstajemy skoro świt, budzone cudownym piskiem naszych pełnych nowej, niespożytej energii dzieci, jak zombie przechadzamy się do kuchni, by móc choć zaparzyć kawę, która powinna postawić nas na nogi choć do 10. Potem spojrzenie w lustro – ups, coś poszło nie tak… O, nie, nie ma mowy, żebyś kolejny raz musiała patrzeć na tę zmęczoną twarz! Dziś będziesz diwą, a co! Szczotkujesz włosy, myjesz zęby i znów patrzysz w lustro… Porządny kucyk i odrobina przeciwzmarszczkowego wystarczą. Bierzesz głęboki wdech i z przyklejonym do twarzy uśmiechem pędzisz robić śniadanie swoim bąbelkom. Oczywiście dla każdego co innego, wiadomo! Jest dopiero 7:30, a ty już masz dość? Najgorsze przed tobą, kochanie.
Czas na rundę drugą – ubieranie. Po pół godzinie, trzech przeszperanych szufladach w poszukiwaniu zielonej sparpetki w grochy, masz możliwość usiąść na fotelu. Z tą kawą, co to ją zrobiłaś o 7 ;)
Runda trzecia – chodźcie dzieci, zrobimy lekcje, czyli czas zmienieć się w panią od wszystkiego. Nagle musisz się po raz kolejny rozdwoić, bo każde z dzieci ma do zrobienia co innego, różny zakres materiału. Starszak naparza ortografię, kiedy młodszy koloruje jabłuszka. Kreatywny rysunek Pani Wiosny zrobiony do każdej z placówek? Pamiętaj, to na ocenę! Broń Boże, jeśli pomożesz dziecku! To ma być praca samodzielna! No, ale kto lepiej od ciebie wie, gdzie w mieszkaniu macie schowany kolorowy papier, nożyczki i farbki? Kilka naklejek z kwiatkami też się przyda, mamo.
Mam nadzieję, że zdąrzyłaś zrobić obiad? No to dobrze, bo za dwie godziny przychodzi twoja druga połówka. Głodny jak wilk. I zmęczony całodzienną pracą. I pamiętałaś o tym projekcie, co to miał być skończony na wczoraj? Bo wiesz, bez tej notatki, co to ją miałaś wysłać do 9:00, to ni chu chu dalej!

Kiedy nadchodzi 18, masz w końcu czas na chwilę dla siebie. Co robisz pierwsze? Czytasz książkę? Odpalasz jogę? Chowasz się w łazience i robisz spa? A guzik! Przyznaj się, że masz to w tyłku!

PANIE, JAK JA BYM CHCIAŁA TO WSZYSTKO ZROBIĆ!!!

W internecie krąży pełno list z pomysłami, co możesz ciekawego zrobić w czasie kwarantanny. Sama chciałam nawet jedną taką dla Was przygotować, ale wiecie co? Zaczęło mnie to wszystko wręcz irytować. Wszędzie teraz te jogi poranne, zielone herbatki, kreatywne kolorowanki, puzzle po 2000 elementów (i narzekanie, że to takie trudne!), ciasta domowe z kawusią na balkonie, cudowne listy „to do” z kolejnymi zaliczonymi porządkami w szafie, czas na bycie fit… Kurde, to nie tak! Przecież mamy w państwie stan epidemii. To nie jest cudowny wolny weekend majowy, kiedy to mamy delektować się wolną chwilą i czerpać z życia garściami. To okropny czas, kiedy w każdej chwili umierają ludzie! Na świecie ten okropny wirus zabiera starszych, młodszych i dzieci, a my popijamy latte i cykamy foty na Instagram, jak to nam cudownie błogo w tym czasie w cieplutkim szlafroczku na balkonie. No nie tak to powinno wyglądać!
Osobiście jestem przerażona sytuacją, w której przyszło nam żyć obecnie. Dopiero teraz doceniam fakt, że w każdej chwili mogłam wyjść z dziećmi na plac zabaw. Ba, mogłam z nimi wejść do sklepu – bo teraz to gdzieniegdzie zabronione. Najmłodsze dziecko, by choć chwilę spędziło na dworze, usypiam na balkonie we wózku. Starszaki od ponad dwóch tygodni nie byli poza domem! Cholernie boję się z nimi gdziekolwiek wyjść. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby złapali to świństwo przez jakąś moją złą decyzję.

Są chwile, kiedy rzeczywiście wyłączam wiadomości, nie słucham niczego i nie liczę kolejnych ofiar wirusa. Kilka razy wzięlam się nawet za zrobienie listy rzeczy, które chciałabym zrobić w najbliższym czasie. Ale kurde nie daję rady. Nawet na czytaniu ebooków nie mogę się skupić. Nie dociera do mnie sens słów z audiobooka. Ni cholery! Mam nadzieję, że z czasem będzie lepiej. Że nauczymy się w domu ogarniać to całe home learning. Że nie będę zasypiała wykończona o 21:30, nie mając nawet najmniejszej ochoty na jakikolwiek serial. Że do listy „co zrobiłam w trakcie kwarantanny” dopiszę kilka tytułów przeczytanych książek, może nawet jakiś kurs online. W planach mam wyhaftowanie kilku obrazków dla Tosi – oby i je udało mi się skończyć (albo zacząć!).

Trzymajcie się! Damy radę!

Pamiętaj, masz prawo się bać i panikować. Sytuacja, w której się wszyscy znaleźliśmy nie jest łatwa, nie jest normalna. To stan wyjątkowy. I jako poważny powinniśmy traktować wszelkie zalecenia. Odłóżmy bycie idealnymi na później – teraz musimy to wszystko przetrwać. Na jogę na balkonie przyjdzie jeszcze czas, na te miliony ebooków na twojej liście również. Do teatru i na latte w fancy kubku pójdziesz za kilka tygodni. I nie martw się jeśli w pewnym momencie stracisz panowanie nad sobą. Nie miej w związku z tym żadnych wyrzutów sumienia. Nie nakazuj sama sobie być idealną mamą, czy żoną. Pozwól sobie na słabość. Bo ta sytuacja nie jest normalna. Przetrwamy to!

#zostańwdomu – proszę!