W poprzednich ciążach niewiele uwagi poświęcałam jakiejkolwiek organizacji, jeśli chodzi o urządzenie kącika dla dziecka. Skupiałam się raczej na tym, by wystarczyło nam pieniędzy na kupienie wszystkiego, a gdzie co będzie stało, to była sprawa drugorzędna. Teraz, kiedy mam zostać mamą po raz trzeci, dokładnie wiem, czego mi potrzeba, co pomoże mi szybko i sprawnie przewinąć naszą małą T. i co gdzie postawić, by zaoszczędzić jej nerwów podczas tej mało przyjemnej czynności.

Jak wygląda nasz kącik do przewijania?

Przy chłopcach nie miałam czegoś takiego, jak osobny przewijak. Korzystaliśmy wtedy z łóżeczka turystycznego. W zestawie był dołączony nakładany na górę „materac”, który pełnił funkcję przewijaka. W zestawie z łóżeczkiem, był dołączony mini organizer. Niestety te dwie doczepiane kieszonki ledwo pomieściły garść pampersów, a kosmetyki za każdym razem wypadały. Nie było więc to coś wygodnego, no ale z racji ograniczonego budżetu nie narzekaliśmy i cieszyliśmy się z tego, co mieliśmy. Teraz, kiedy nasza księżniczka będzie miała wymarzone białe drewniane łóżeczko, postanowiliśmy kupić przewijak osobno. Zawsze mi się to bardzo podobało i postanowiłam przy trzecim dziecku w końcu pozwolić sobie na jego zakup.

Co powinno znaleźć się na przewijaku?

Po pierwsze gąbka, na której położymy dzidziusia. Bardzo zależało mi na usztywnianej gąbce, by mała T. w nic się nie uderzyła kiedy zacznie wywijać nóżkami. Wybór wzorów i kolorów na rynku jest tak duży, że idzie dostać oczopląsu, kiedy wejdzie się w odpowiednie półki w sklepie. Radzę po taką gąbkę udać się osobiście i sobie ją podotykać – zauważyłam na rynku dwa rodzaje takich przewijaków nablatowych – miękkie i twarde. Zdecydowanie bardziej polecam opcję twardej gąbki (cienka wydawała mi się… za cienka i za miękka).

Po drugie, pojemniczki. Nie będę znów denerwować się spadającymi kosmetykami, bo po bokach przewijaka tym razem mam pojemniczki, które pomieszczą wszystko to, co jest potrzebne do pierwszej pięlęgnacji noworodka. Wiadomo, że maluch w pierwszych tygodniach życia potrzebuje trochę więcej pielęgnacji, niż kilkumiesięczne niemowle (które zaś będziesz przewijać szybko nawet na dywanie czy kanapie), więc warto w tego typu pojemniczki wsadzić sobie gaziki, płatki kosmetyczne, patyczki do uszu (z ogranicznikiem), krem przeciw odparzeniom – czyli wszystko to, co będziemy używać najczęściej. To pozwoli zaoszczędzić nam czasu na szukaniu po półkach i pudełeczkach.

Po trzecie, polecam zainwestować w pojemnik na zużyte pieluchy (na zdjęciu to ten duży pojemnik z przykrywką). W środku mam pachnące woreczki na brudne pieluchy, dzięki czemu zaoszczędzę sobie nieprzyjemnego zapachu. Jest to tani odpowiednik dużych kolumn, które oferują firmy ze znanych dziecięcych firm. Ich produkty może i są fajne, ale zajmują dużo miejsca. No i nie da się ukryć, że takie pachnące wkłady nierzadko kosztują tyle, co paczka pieluch. Ja znalazłam woreczki za kilka złotych za 100 sztuk – ja tam taki deal lubię.

Po czwarte, dobre oświetlenie nad przewijakiem. Tak, jak w dzień nie będziesz go za wiele potrzebować, tak zobaczysz, że w nocy przyda ci się każda wiązka światła. Ja zainwestowałam w regulowaną lampkę-żabkę z Ikea. Dzięki temu mogę wiązkę światła skierować gdzie chcę i włączona w środku nocy nie będzie nikogo z nas raziła po oczach.

I po piąte, pojemniki pod przewijakiem na pieluchy i inne kosmetyki. Ja nasze białe pojemniczki kupiłam za grosze w Ikea i uważam, że są świetne. Mieszczą na serio wiele produktów. W największym pojemniku zmieściła mi się prawie cała duża paczka pieluch, a w mniejszym spory zapas wkładek do stanika. Dzięki takiemu przechowywaniu zaoszczędzamy sobie miejsce na przewijaku i utrzymujemy porządek. W razie chęci posprzątania, podnosimy pojemniczki w górę i wycieramy kurze. Wszystko zajmuje kilka sekund. Dla mnie rewelacja! Udało mi się nawet kupując komplet tych białych pojemników, dorwać wieszaczki – zobaczcie jak świetnie pomogą przy organizacji wieczornej kąpieli.

I pamiętajcie – to wszystko organizujecie POD SIEBIE. To Wam ma być dobrze, kiedy przewijacie dziecko. Na pewno dam Wam znać na Instagramie, na stories, czy moja organizacja z tego wpisu się sprawdza i czy coś w niej zmieniłam. W końcu nie ma lepszego nauczyciela niż praktyka ;)

A tu specjalnie dla Was jeszcze kilka kadrów z kącika naszej różowej księżniczki

Z wielką chęcią dowiem się co u Was sprawdziło się przy przewijaku.
Wolicie takie osobno stojące przewijaki, czy jednak nakładane na łóżeczko?