W sumie, to nie bardzo lubię pierwsze miesiące roku. Są przeważnie ponure, szare i takie depresyjne. Osobiście mogłabym w Sylwestra przewinąć taśmę do marca, albo kwietnia, kiedy to chociaż pogoda jest o wiele lepsza. Styczeń zawsze traktuje się jako miesiąc, w którym trzeba zrobić podsumowanie minionego roku, postanowić co ze sobą począć dalej… A ja chyba nie miałam na to za bardzo czasu i ochoty. I tak przezimowałam do teraz – połowy lutego. W końcu podsumowanie przyszło samo. Wpadłam na nowe postanowienia. I o tym właśnie będzie ten post.

Miałam świetny plan na ten blog po urodzeniu się Tosi. Przecież noworodki sypiają przez 3/4 dnia, więc miałam mieć czas na pisanie. No i ile pomysłów miałam w głowie! Tyle tematów chciałam poruszyć… A jednak plany planami, a rzeczywistość znów zagrała mi na nosie. Moje dziecko pokazało, co to znaczy HNB (High Need Baby) – drzemki po pół godziny, to był wyczyn. Najlepiej małej spało się tylko koło mnie, lub na moich rękach. Minęło pięć miesięcy, a moje dziecko nadal jest ze mną mocno związane. I z drzemkami nie ma u nas poprawy.
Wszystkie tematy, które chciałam poruszyć na blogu, nagle stały się dla mnie nieaktualne i nieciekawe. Zachciało mi się czegoś nowego, kompletnie innego – mniej tematów związanych z dziećmi, więcej MOICHo matce, kobiecie, żonie. Niestety doba okazała się za krótka. Do tego obowiązki względem chłopców. Byłam ( i nadal trochę jeszcze jestem) zabiegana. O blogu zapomniałam na pewien czas, nawet niewiele tęskniłam. Sama przed sobą mówiłam, że chyba się wypaliłam. Ale to nieprawda! Zatęskniłam w końcu za pisaniem bloga. Odpoczęłam i przewietrzyłam głowę. Zapisałam się na kilka kursów, w celu samorozwoju (o tym poczytacie w lutowych hitach). Poczułam wiatr pod skrzydłami i zachciało mi się podejść na nowo do tego bloga. Chce mi się babskich tematów! I postaram się je tutaj udostępniać. Czas przypomnieć sobie O SOBIE.

Dlatego uruchamiam nowy cykl wpisów na blogu – MOJE LOVE.

Jak napisałam, to cykl comiesięcznych wpisów, które pokażą Wam, co było moim hitem w poprzednim miesiącu. Może to zmotywuje mnie, to większego zainteresowania także moją osobą. Na spojrzenie na siebie, jako spełnioną i zadowoloną kobietę, a nie tylko kobietę, która wszystko robi dla innych.

No to zaczynajmy!

ŻEL DO MYCIA TWARZY – RESIBO

Po porodzie moja twarz zrobiła się OKROPNA! Nie mam problemów w wypryskami, ale raczej z suchością na policzkach. Coś okropnego. Mało co pomaga mi więc odpowiednio zadbać o twarz. A ten żel świetnie myje! Kiedy zmywam makijaż, lubię oprócz toniku, umyć twarz jeszcze tym żelem. O resztkach makijażu mogę zapomnieć. No i jest WEGAŃSKI! Aż żałuję, że już mi się kończy.

WODA TOALETOWA – WHITE TEA – Elizabeth Arden

Do tej pory najbardziej podobał mi się zapach Elizabeth – Green Tea. No delikatność na maksa! Ale ten zapach jest chyba o niebo lepszy! Przywodzi mi na myśl czystość i delikatność. Coś pięknego! Mandarynka, yerba mate, biała herbata i biały irys – to tylko kilka z nut zapachowych tej wody.

WYGODNA BLUZA

Moim skromnym zdaniem nie ma niczego bardziej wygodnego od ciepłej bluzy. Całe szczęście jest ich cała masa w sieciówkach na dziale damskim! No i nie musimy podkradać bluz naszym facetom! ;) Mi zachciało się czegoś wygodnego i ciepłego, i jak się okazało – H&M wypuścił fajne bluzy z motywem Myszki Miki. No i różówa… No nie mogłam się oprzeć. Pasuję teraz do swojej córki, jeśli chodzi o kolorystycznie dobrany outfit. A tak się zarzekałam, że ja nigdy w różu!

CIEPŁE SKARPETY

Nie ma niczego przyjemniejszego, niż uczucie ciepłych stóp, kiedy za oknem zimno i wichura. Ja jestem wielką fanką tego typu skarpet. Służą mi od dłuższego czasu jako kapcie. Stopa się w nich nie poci, a uczucie ciepła towarzyszy mi cały czas. A musicie wiedzieć, że ja zaaaawsze mam lodowate stopy! A jak są lodowate, to potem nie zasnę w nocy. Poza tym, czy na sam widok tych skarpetek nie robi się ciepło? Dla mnie są super wyznacznikiem wygody i przytulności. I wcale nie pasują tylko do okresu około Bożego Narodzenia! Teraz, kiedy jest tak wietrznie i zimno i marzy się, by jedyną aktywnością było klikanie w kolejny odcinek na Neftlixie, idealnie pasują do domowego stroju. Skarpety, kocyk, kawa, czekolada i serial. Ja to kupuję!

„POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI – WYDANIE NOWE UZUPEŁNIONE” – J. Murphy

W zasadzie planowałam o tej książce napisać osobny post, jak dobrnę do jej końca, dlatego póki co zacytuję tylko to, co jest napisane na odwrocie książki:

Jeśli wierzysz w coś bez zastrzeżeń i możesz to sobie zobrazować w swoim umyśle, usuniesz podświadomie przeszkody, które powstrzymują cię przed osiągnięciem upragnionego celu, a twoja wiara stanie się rzeczywistością.

Czy przedstawione w tej książce techniki podziałały na mnie? Opowiem Wam o tym już wkrótce, bo muszę na spokojnie spisać wszystkie myśli o tym, co tu przeczytałam do tej pory.

ZIAJA – KOZIE MLEKO

Gęsty, biały balsam o cuuudownym zapachu. A jak nawilża! Panie kochany! I plus chyba największy – kosztuje ok 12 zł! A wydajny, jak nie wiem co. Jak pisałam wyżej, mam problem z przesuszonymi policzkami – ten balsam działa na nie mega nawilżająco. Posiada w swoim składzie nie tylko kojące kozie mleko, ale i witaminę A, która odżywia skórę. Cała seria z kozim mlekiem jest moim zdaniem godna polecenia. Jeśli nie chcecie kupować od razu wielkiej butelki z balsamem, możecie spróbować małego kremu typowo do twarzy z tej samej serii. Ale zobaczycie, że po jego wykorzystaniu i po tych efektach, które uzyskacie, zapragniecie, by wysmarować nim całe ciało. Na pewno będą to dobrze wydane pieniądze.

„NOWY PAPIEŻ”

Papież Pius (Jude Law) zapadł w śpiączkę. Watykan pozostaje bez opieki papieskiej. Kardynałowie postanawiają wybrać nową głowę Kościoła. Wybór padł na Franciszka II. Jego pontyfikat jednak nie trwał długo. Po drugim konklawe, zwyciężył Jan Paweł III (John Malkovic). Jego pontyfikat dopiero się zaczyna. Kardynałowie zacierają ręce, by móc przedłożyć na ręce nowego papieża swoje wnioski. Jestem bardzo ciekawa, jak zakończy się ten sezon. Serial kontrowersyjny. Specyficzny. I trzeba go obejrzeć na spokojnie. Bez dzieci biegających obok – choćby ze względu na wiele scen z nagością.