Zaczyna mi się podobać ten okres mojego życia, w którym właśnie się znajduję. Nikt niczego mi nie narzuca, sama decyduję o tym, co chcę jeść, w co się ubrać, jakich kosmetyków używam, jakie książki będę czytać i jakiej muzyki będę słuchać. Jedynym słowem jestem w 100% sobą. I podoba mi się to, że teraz coraz więcej w  mediach zwraca się uwagę na to, by sobą pozostać. By kochać siebie takimi, jakimi jesteśmy, bez dopasowywania się, naśladowania innych, bez zazdrości. Uwielbiam tematy związane z nurtem #SelfLove, dlatego postanowiłam zorganizować wyzwanie na miesiąc sierpień, które pomoże Tobie i mi, jeszcze bardziej pokochać siebie. 

Jak pokochać siebie, kiedy masz kompleksy?

Jako nastolatka miałam ogromne kompleksy. Zawsze miałam trochę ciałka więcej tu, czy tam. Daleko mi było do figury modelki. Prawie w ogóle nie nosiłam strojów dwuczęściowych. Krótkie spodenki to była dla mnie męka i największa kara na świecie. O sukienkach nie wspomnę! Na własną studniówkę założyłam spodnie, bo bałam się, że nie zmieszczę się w żadną sukienkę (nosiłam rozm. 38) i będę wyglądać jak gruba beza! No i musiałabym pokazać nogi! A ja w tym czasie nie mogłam patrzeć na swoje grube łydki czy uda. W spodniach czułam się bezpiecznie. Do tego miałam wrażenie, że jestem najgrubszą dziewczyną w klasie, że wszyscy będą się ze mnie śmiać, jak zobaczą mnie w sukience. Nie obchodziło mnie zdanie mojego chłopaka, nie słyszałam żadnych pochlebstw z zewnątrz. W swoich oczach byłam wielkim pulpetem i już. Oczywiście tylko ja w ten sposób myślałam i tylko ja widziałam ten problem. Teraz wiem, że osoby towarzyszące w ogóle nie zwracały uwagi na to, czy mieszczę się w rozmiar 36 czy 38, 40 czy 42. Nikt mnie nie pytał o wymiary! Dla nikogo poza mną, nie było to ważne!

Dlaczego samoakceptacja jest taka trudna?

Po pierwsze i chyba najważniejsze, co trzeba w tym temacie powiedzieć, to to, że tak naprawdę nasze dobre samopoczucie i akceptacja siebie, nie ma nic wspólnego z tym ile ważymy, czy jaki nosimy rozmiar. Nie definiują nas cyferki! Ale żeby to zrozumieć, czasem potrzeba przejść ze sobą i swoimi myślami długą drogę. Hiper ważne jest to, by w końcu dotarło do nas to, że nawet jeśli już osiągniemy wymarzoną wagę, wciśniemy się w spodnie o dwa rozmiary mniejsze, to niekoniecznie zaczniemy się akceptować i dobrze ze sobą czuć. W całym tym selflove nie o to chodzi. Tu nie chodzi tylko o zadowolenie ze swojej sylwetki. Masz pokochać siebie przede wszystkim wewnętrznie!

Wykonaj teraz małe ćwiczenie: ODPOWIEDZ SOBIE NA DWA PYTANIA:
CO TO TWOIM ZDANIEM JEST SAMOAKCEPTACJA?
CZY AKCEPTUJESZ SIEBIE TAKĄ, JAKA JESTEŚ?

I właśnie to jest nasz problem. My – kobiety – W OGÓLE nie akceptujemy siebie! Zbyt mocno skupiamy się na tym, jak wyglądamy i co powiedzą o nas ludzie i zapominamy, że nawet jeśli nosimy rozmiar 40 czy 48 (albo i więcej), mamy prawo czuć się ze sobą dobrze. Nawet nie wiesz ile czasu zajęło mi zrozumienie, że nikogo nie obchodzi to, jak wyglądam. Musiałam urodzić trójkę dzieci, poczytać co nieco, posłuchać mądrzejszych od siebie, by zrozumieć, że powinnam tak naprawdę mieć gdzieś to, co inni o mnie myślą. Mam prawo do tego, by być szczęśliwą ze sobą – taką jaką jestem tu i teraz.
Oczywiście i u mnie zdarzają się gorsze dni, kiedy z powodu cyklu menstruacyjnego jestem bardziej opuchnięta, gdzieniegdzie pojawi się jakiś wyprysk, czy zwyczajnie się nie wyśpię i rano mam worki pod oczami. Na miłość boską, jestem tylko człowiekiem i idealnie wyglądać nie będę! Ale wiesz co jest najważniejsze? Nie przeszkadza mi to. Nie mam problemu z wyjściem bez makijażu z domu. Mogę bez skrępowania wyjść na spacer z mężem, czy z dziećmi na plac zabaw. Nie zastanawia mnie, co ktoś obcy sobie o mnie pomyśli!
Teraz już wiem, że wewnętrzne kompleksy, które ma każda z nas, kreowane są głównie przez media, to co widzimy w TV, w kolorowych gazetkach. Popieram fakt, że coraz więcej modowych marek wprowadza swoje ubrania w rozmiarach plus size, fajnie jest widzieć modelkę z kobiecymi kształtami, z biustem, biodrami, czy nawet szerszymi łydkami. Dobrze, że photoshop nie jest już tak nagminnie używany do korekty. Niestety zdaję sobie sprawę, że to i tak kropla w morzu, jeśli chodzi o nasze myślenie. Zbyt długo byliśmy karmieni idealnymi sylwetkami, by teraz zaakceptować widok pulchniejszej dziewczyny na wybiegu. W głowach wciąż mamy to urojenie, że chudsze, znaczy ładniejsze!

I zobacz ile czasu marnujesz na takie rozkminy! Nie szkoda Ci go?
Pamiętaj, że czasu nie cofniesz. Zacznij żyć tu i teraz. Czerp radość z życia.
Drugiego nie będziesz mieć.

Co zrobić by pokochać siebie?

PRZESTAŃ SIĘ PORÓWNYWAĆ DO INNYCH!
Wiele razy słyszałam/czytałam, że dziewczyny patrząc na innych aż telepie z zazdrości, że „ona tak może, a ja nie”. NIEPRAWDA! Ty wszystko możesz. Jeśli ktoś powoduje w Tobie złe emocje, to przestań go obserwować, zakończ znajomość, odetnij od siebie to, co złe! Ja już dawno wyczyściłam choćby swoje konto na Instagramie czy Facebooku. Przestałam się porównywać z dziewczynami z siłowni. Nie będę miała sześciopaku i to jest dla mnie ok. Ćwiczę, by ujędrnić ciało, może delikatnie schudnąć, bo wiem, w jakiej formie sama ze sobą czuję się najlepiej. Ale czy to, że mam teraz jeszcze kilka (może kilkanaście kilogramów) u siebie za dużo, powoduje, że mam się skreślić i zamknąć w domu w ciemnym pokoju? A jak już osiągnę ten wymażony cel na wadze, to niby będę nagle jak motyl – z poczwarki w piękność? Jakoś średnio to widzę.
Dbanie o siebie to proces. Długi i ciężki. Będą lepsze i gorsze dni, ale dasz radę. Ja Ci pomogę. Stąd właśnie nasunął mi się pomysł na fajne wyzwanie, które podejmę z Tobą.

Z racji współpracy z marką HelloBody, postanowiłam stworzyć wyzwanie, polegające na zadbaniu o skórę twarzy, szyi i dekoltu. Zaczniemy z tym dbaniem o siebie od postaw. Jak nie wywalimy złych nawyków, to jak mamy budować swoją wysoką samoocenę, prawda?

Poniżej znajdziesz tabelkę, którą chciałabym byś sobie wydrukowała.
Twoim zadaniem będzie… po prostu zadbanie o siebie!
Szybko zobaczysz, jak łatwo przez pozornie nie takie trudne zadania, pokochać siebie, a i mam nadzieję,
że zauważysz, że dzięki codziennemu dbaniu o swoją twarz, zacznie się ona zmieniać na plus.

pobierz kalendarz z wyzwaniem

PAMIĘTAJ: NIE ROBISZ TEGO DLA MNIE, TYLKO DLA SIEBIE!

Moje sierpniowe wyzwanie, które pomoże Ci pokochać siebie

No to przejdźmy do sedna. Bardzo chciałabym, żebyś i Ty zmieniła zdanie o sobie. Byś zaakceptowała i pokochała siebie, to jak teraz wyglądasz. Każda z nas ma kompleksy, sfery swojego życia, które czasem kuleją. Ale ze wszystkim można sobie poradzić. Ja wiem, że moja figura nie jest idealna, że po ciążach mój brzuch nie jest super płaski, na udach i pośladkach mam kilka rozstępów – ale czy to czyni mnie gorszą? Doceniam fakt, że mogłam wszystkie trzy ciąże szczęśliwie donosić do końca, że dałam życie moim dzieciom. Moje ciało je stworzyło.
Jestem mu za nie wdzięczna, więc w tym miesiącu chciałabym się mu odwdzięczyć. Wiem, że jak będę dbała o swoje ciało, to ono mi się odwdzięczy dobrym samopoczuciem i zdrowiem. A co za tym idzie będę miała więcej energii do działania, będę optymistycznie patrzeć w przyszłość, nie będę miała czasu na zastanawianie się, tylko będę działać. A o to mi chodzi! Na najbliższy czas potrzebuję bardzo dużo pozytywnej energii, dlatego mam nadzieję, że takie wyzwanie bardzo mi pomoże.

Jak to ma wyglądać?

  1. Pobierasz kalendarz na sierpień (link pod zdjęciem kalendarza) + jeśli masz ochotę zapraszam na mój Instagram, gdzie znajdziesz taką samą wersję wyzwania w formie InstaStories – byś mogła się dzielić inspiracją ze swoimi obserwatorkami i również je zachęcić do tego małego wyzwania.
  2. CODZIENNIE robisz coś dla siebie!!! Zaczynamy od pielęgnacji twarzy, bo ona dostaje najbardziej w kość!
  3. Każdego dnia będę Ci dawała znać na moim stories, co ja zrobiłam dla siebie. Jestem w tym wszystkim z Tobą!

I to tyle! Sama widzisz, że zadania nie są straszne. Jeśli masz ochotę na kilka rzeczy jednego dnia z mojej rozpiski, to śmiało! Kto Cię powstrzyma? Ja wpisałam absolutne minimum, które musimy robić, by nasza buzia wyglądała zdrowo.

A chcesz teraz petardę? No to patrz to!

  • Wchodzisz na stronę HelloBody ( >>>> TU <<<< )
  • Wybierasz sobie DOWOLNE produkty
  • W koszyku wpisujesz kod rabatowy: marta50 – i BANG! Masz -50% na cenę koszyka!!!

Oferta ważna jest tylko przez 24 godziny!

JAK TO DZIAŁA?

Krok 1: Wybierz produkty
Krok 2: Kliknij „dodaj do koszyka” i gotowe!

(od 200 zł darmowa dostawa!!!)

A na koniec trzaskasz mój kod rabatowy i masz jeszcze -50%!

OBOWIĄZKOWO:

  • wywalamy śmieciowe żarcie, bo ono nie robi nam dobrze (tak, cera też cierpi, kiedy karmisz się syfem!)
  • pijemy minimum 2 litry wody każdego dnia,

Po co masz to wszystko robić?

Byś zrozumiała, że małe przyjemności są super, byś dała sobie szansę odkrycia siebie na nowo i mogła pokochać siebie. Może niektóre z nawyków (jak choćby cotygodniowy peeling twarzy, czy maseczka zostaną z Tobą na dłużej). Jestem pewna, że miesiąc wystarczy nam, byśmy obie wyrobiły w sobie zdrowe, świadome nawyki. Nasze ciała nam za to podziękują!

To co, jesteś w tym ze mną?
Jesteś gotowa pokochać siebie?

Leave a Reply