Niektórym odżywka białkowa kojarzy się stricte z siłownią, wielkimi napakowanymi facetami i koniecznością pilnowania diety. Przyznam szczerze, że też kiedyś tak myślałam. Nie rozumiałam do końca po co są takie odżywki. Miałam je za sztuczny proszek, który spowoduje, że moje mięśnie zaczną rosnąć jak szalone, a ja zacznę przypominać faceta. Całe szczęście douczyłam się, poczytałam co trzeba, porozmawiałam z trenerami osobistymi i cała sytuacja mi się rozjaśniła. 

Po co więc odżywka białkowa?

Jak sama nazwa wskazuje, odżywka ma na celu uzupełnienie naszej diety w białko, którego często brakuje. Nie ma się co oszukiwać. Może być zamiennikiem posiłku lub dodatkiem do klasycznego żywienia. Przeciętnie człowiek traci 30 g białka ze swojej masy ciała, a u sportowców straty te są 3-krotnie wyższe. Stąd u osób bardzo aktywnych konieczność uzupełniania tego składnika. Odżywki białkowe składają się przede wszystkim z białka, jednak nigdy nie jest to w 100% czyste białko. Obok głównego składnika znajdują się w nich węglowodany, tłuszcz, woda i sole mineralne. Odżywki białkowe mogą stosować wszystkie osoby, które mają niedobory białka w diecie, spożywają mało mięsa, jaj, twarogów czy żółtych serów. Odżywki są też dobrym rozwiązaniem dla osób, które mają problemy z trawieniem mięsa i jajek. Białko w odżywkach jest już częściowo rozłożone, a zatem lepiej strawne, przez co układ pokarmowy jest mniej obciążony.

A co, jeśli nie lubisz pić odżywek białkowych? 

Kiedy byłam na regularnej diecie i chodziłam na siłownię, lubiłam prosto po treningu wypić sobie odżywkę. Nie ukrywam, że te białka z Natural Mojo są o tyle lepsze, że po wsypaniu większej ilości proszku, napój robi się na tyle gęsty, że może z powodzeniem zastąpić posiłek. Bardzo często, kiedy pracowałam na późnych popołudniówkach, chodziłam na siłownię od rana. Powrót do domu zajmował mi około godziny, więc po treningu taki płynny posiłek był dla mnie zbawienny. Nie dość, że wiedziałam, że dostarczam do organizmu białko, by zbudować masę mięśniową, na której mi wtedy bardzo zależało, to jeszcze nie czułam się głodna. Mogłam na spokojnie jechać do domu, wziąć prysznic, ugotować sobie obiad do domu i do pracy. Nic w dzikim pędzie. Nie ma nic gorszego, niż uczucie głodu po siłowni! 

A jeśli mimo wszystko nie lubisz pić tego typu shaeków – mam na to proste rozwiązanie – PRZEMYĆ JE DO JEDZENIA! Plusem dostępnych obecnie na rynku odżywek jest fakt, że można jest kupić chyba w kilkudziesięciu odsłonach smakowych. Od wanilii, przez czekoladę, karmel, czy nawet kawowe czy ciasteczkowe. A to tylko kropla w morzu smaków, wierzcie mi. Co tylko dusza zapragnie! I jest to super rozwiązanie, bo gdybym miała pić w kółko jeden smak, to podejrzewam, że po miesiącu regularnego stosowania miałabym już dość. A tak mogę codziennie pozwolić sobie na coś innego. Nie nudzę się, a kupki smakowe są zadowolone. Doskonale rozumiem, że nie każdy musi lubić ich słodki smak i na samą myśl o wypiciu tak słodkiego napoju niektórych wzdryga. Nie ma więc dla Was nic lepszego, niż przemycenie odżywki do pożywienia.

Moje ulubione sposoby na wykorzystanie odżywki białkowej w potrawach

  1. NALEŚNIKI
    Nie pamiętam, kiedy ostatni raz jadłam naleśniki bez odżywki! Nie dodaję do ciasta cukru – wolę dosypać odżywkę białkową (często wykorzystuję tą, o smaku wanilii). Smak jest rewelacyjny! Niebo w gębie. 

    Przepis na NALEŚNIKI z wykorzystaniem BODY SHAPES od NATURAL MOJO znajdziecie tutaj –> KLIK <– 
    dodatkowo znajdziecie tam przepis na super polewę z odżywki ;) 

  2. DODATEK SMAKOWY DO OWSIANKI
    Miałam taką fazę, że zwykła owsianka mi się znudziła. Dodawałam do niej owoce, ale niewiele to pomagało. Brakowało „tego czegoś”. No i wpadłam na pomysł, by dodać do owsianki miarkę (czasem niecałą – to zależy jaki smak wykorzystuję) body shapes. Tu sami musicie wyczuć ile białka chcecie dodać. 
  3. FIT SŁODYCZE
    Odkryłam to dopiero jakiś czas temu. Nie wiem dlaczego wcześniej tego nie robiłam. Nauczyłam się robić fit praliny! 

SKŁADNIKI:
– 100 g oleju kokosowego
– 50 g odżywki białkowej (ja używam najczęściej czekoladową lub karmelową)
– maliny (jeżeli nie masz świeżych, czy mrożonych malin, wykorzystaj owoce liofilizowane – dostępne są cały rok, a smakują tak samo jak świeże) 

Owoce pokroić na malutkie kawałeczki i wsypać na dno pojemniczków na lód. Olej z odżywką roztopić na małym ogniu. Zalej owoce. Następnie wstaw wszystko na godzinę czy dwie do lodówki. SMACZNEGO

Jeśli jeszcze Was nie przekonałam do produktów od Natural Mojo, to KONIECZNIE musicie przeczytać wpis o moim TYGODNIOWYM DETOKSIE. Z ręką na sercu powiem Wam, że żadnej marce nie byłam taka wierna. Z Natural Mojo jestem od samego początku, czyli prawie dwa lata. A to już coś powinno dla Was znaczyć. Wiecie, że nie wciskam Wam tu kitu i bubli. 

A dla tych, którym dwa razy nie trzeba powtarzać, że warto tej firmie zaufać, mam specjalny rabat – TOMITOBI20 – który da Wam -20% na wszystkie produkty dostępne w sklepie (za wyjątkiem działu wyprzedaż).