Jestem absolutną maniaczką remontów i nie boję się tego powiedzieć na głos. Uwielbiam przemeblowania, zmiany i buszowanie między półkami w sklepach z dodatkami wnętrzarskimi. Nie ukrywam, że moim ulubionym sklepem jest słynna szwedzka sieciówka. Gdyby można było tam zamieszkać, to chyba było by to miejsce numer jeden na mojej liście. Nic więc dziwnego, że kiedy w końcu udało mi się namówić M. na pozbycie się naszej rozsuwanej szafy, wybrałam system IKEA PAX. 

Ile ja się naklęłam na tę rozsuwaną szafę! Bóg jeden wie. Po ośmiu latach miałam jej serdecznie dosyć. Jedno muszę przyznać – była zaprojektowana tak, że pomieściła absolutnie wszystko. I to, co kiedyś było moim zdaniem jej największym atutem, teraz uważam za błąd. Szafa ma być szafą, a nie składzikiem na duperele. A tych w naszym domu (jak się po kilku latach okazało) nie brakowało. Kilka tygodni temu zabrałam się w szafie za gruntowne porządki i nie pytajcie ile (i jakie) rupieci wyrzuciłam. Niesamowite z nas chomiki. Z każdym wyrzucanym wtedy kartonem, łapałam się za głowę. Czułam się przytłoczona ilością gromadzonych rzeczy. Potrzebowałam zmiany i to natychmiast.

Szafa Ikea PAX

Mogłam przerobić obecną szafę, mogłam wyrzucić z niej jeszcze więcej rzeczy, ale ja fizycznie czułam ból, jak patrzyłam na tego kolosa. Już nie wspomnę o nerwach, jakie traciłam każdorazowo, kiedy próbowałam tę szafę otworzyć! Kółka były na tyle zużyte, że jedno skrzydło ledwo się otwierało. Rozsuwane drzwi przestały mi się podobać. Zaczęłam więc przetrząsać swoją ukochaną Ikeę w poszukiwaniu czegoś ładnego. Szybko okazało się, że każdą szafę z serii PAX jestem w stanie dostosować wymiarami do swoich potrzeb. Już nie wspomnę o personalizacji wnętrza! M. został po trochu postawiony przed faktem dokonanym – kupujemy nową szafę!

Ale zacznijmy od początku!

KROK 1: PROJEKTOWANIE

Wszystko zaczęło się od przeglądania na stronie internetowej gotowych pomysłów na szafę. Niestety nie mogłam za bardzo znaleźć tego, czego potrzebowałam. Wiedziałam, że nie interesują mnie szafy z miejscem na ubrania wiszące – na to mamy szafę w korytarzu. W pokoju chcieliśmy głównie wnętrze z samymi półkami. Zabrałam się więc za projektowanie szafy w kreatorze planowania PAX.

Wybrałam odpowiednio duże, białe obudowy i dodałam kilka zwyczajnych półek. Ale nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła kilka udogodnień. Kiedy tylko zobaczyłam te duże (na 100 cm szerokości) szuflady, już widziałam je u nas! W końcu moje skarpetki i bielizna miały się nie cisnąć w plastikowym koszyczku. Wreszcie mogłam je posegregować tak, jak lubię! Nie trudno się domyślić, że tak samo dużą szufladę zaprojektowałam dla M. Tylko my, kobiety, wiemy ile faceci mają par skarpet, prawda? No to jeszcze po jednej dla maluchów ;) Wystarczyło mi kilkanaście minut i idealnie dopasowana do naszych potrzeb szafa została zaprojektowana. Gorzej było z wyborem frontów drzwi, bo te ostatecznie wybraliśmy po obejrzeniu ich na żywo w sklepie. Jeśli nie czujecie się na siłach w projektowaniu, to pamiętajcie, że zawsze w sklepie, w dziale PAX są stanowiska oraz przeszkoleni pracownicy, którzy Wam w tym pomogą.

KROK 2: TRANSPORT

Początkowo nie miałam tego punktu w ogóle w planie, bo przecież opcję transportu dobieramy sami według potrzeb, ale ostatnio bardzo zawiodłam się na Ikea pod względem dowozu mebli. Otóż wycena transportu ze sklepu do naszego mieszkania wyniosła wg systemu 189 zł! Samochodem spod naszego bloku, na parking Ikea jedzie się ok. 10 minut. Sądzę, że przy takiej kwocie, jaką zapłaciliśmy za szafę (ok 1700 zł), transport mógłby być wliczony w cenę. Niestety nijak nie dało się tego przeskoczyć. Niestety należymy do tych rodzin (nielicznych, ale jednak), które nie posiadają swojego samochodu, więc w takich przypadkach, jesteśmy zdani na przyjaciół bądź firmy przewozowe. Ale w tym przypadku za nic nie chcieliśmy wydawać prawie 200 zł za przewiezienie szafy! No i znaleźliśmy tańszy zamiennik! Na całe szczęście pod Ikea Poznań, firma Traficar uruchomiła możliwość wypożyczenia swoich dostawczych samochodów. Wypożyczacie samochód, ładujecie co trzeba, zawozicie pod dom i wracacie samochodem pod sklep, by inni mogli korzystać. Mnie opcja dowozu naszej szafy wyniosła 19,11 zł!!! Można?

Dlatego za cenę transportu Ikea otrzymuje u mnie WIELKI MINUS!

KROK 3: MONTAŻ

Jak wszyscy dobrze wiedzą, meble z Ikea przychodzą w słynnych kartonach. A to oznacza konieczność samodzielnego skręcenia naszego nowego zakupu. Jeśli macie dwie lewe ręce do tego, lepiej oddajcie sprawę w ręce fachowców, których możecie oczywiście umówić na konkretny dzień w sklepie, podczas zakupu szafy. Jednak z doświadczenia wiem, że nie takie meble straszne ;) Nie ma w tym nic skomplikowanego. Grunt, to mieć dobrą wkrętarkę, młotek i śrubokręt. A jeśli macie takie szczęście jak ja i posiadacie faceta, który zna się na skręcaniu mebli i poradzi sobie ze wszystkim sam, ty będziesz potrzebna jedynie do potrzymania deseczek.

KROK 4: PORZĄDKOWANIE

To, czego ja nie lubię najbardziej. To właśnie w tym momencie okazuje się, ile mamy niepotrzebnych rzeczy. Jeśli nie masz mocnych nerwów, ostrzegam, może być nieprzyjemnie. I rada: jeśli któregoś z ubrań nie nosiłaś chociaż dwa miesiące – wywalaj! Na pewno już go nie założysz. Kierując się tą radą zyskasz o wiele więcej miejsca na nowe zdobycze.

Odpowiadając sobie na pytanie: czy warto kupić szafę IKEA PAX, odpowiem bez wahania TAK.
Nasz pokój zmienił się na plus. Wszystko zaczyna do siebie o wiele bardziej pasować.
I w końcu nie klnę tyle na nieotwierające się drzwi.

Czas na zmianę sofy! ;)