Kiedy spisywałam listę wyprawkową dla Tosi byłam w bardzo dobrej sytuacji – jako mama dwójki dzieci, wiedziałam dokładnie czego potrzebowałam, i które produkty znów wybiorę. Wiem jednak, że mój blog czyta wiele kobiet, które dopiero mamami zostaną i nie posiadają takiej wiedzy i doświadczenia. W związku z tym, postanowiłam spisać, które dokładnie produkty używałam, i które wiem, że nie zawiodą.

Jeśli jesteś w ciąży i absolutnie nie wiesz, czego będziesz potrzebowała dla siebie i swojego noworodka, ten wpis jest dla ciebie!

Nie denerwuj się, nie zamierzam Ci wciskać niczego, co by Ci się na serio nie przydało. Nie chcę wyjść na Ciotkę Dobra Rada, której słowa wpuścisz jednym uchem, a wypuścisz drugim. Wiem doskonale jak można zwariować w sklepie, na widok tych cudowności dla maluchów. Wszystko jest takie urocze i sprawia wrażenie, że będzie nam o wiele lepiej, kiedy to będziemy posiadać. Dobry marketing też potrafi w nas wzbudzić potrzebę posiadania danego produktu, chociaż tak naprawdę wcale nie będzie nam potrzebna w przyszłości. Przechodziłam przez etap zachłyśnięcia się nowościami na rynku. Dobrze, że w porę mój stan konta zaczął wołać o pomoc i litość.

Uwielbiam łądne rzeczy, jestem gadżeciarą, ale jeśli chodzi o czas z noworodkiem, stawiam na sprawdzone produkty. Polecam Ci pobrać mój ebook – „CIĄŻOWE ABC”, w którym znajdziesz nie tylko wiele przydatnych list, ale i spis moich zakupów zarówno tych aptecznych, jak i kosmetycznych dla noworodka. To właśnie na podstawie tych list będę robić dzisiejsze podsumowanie. Polecam również zapoznać się z działem CIĄŻA i wpisami w nim zamieszczonymi, jak choćby z tym, co spakować do torby do szpitala. Albo wpis o przygotowaniu przewijaka dla noworodka.

No, to zakładając, że już przeczytałaś zarówno moje poprzednie polecane wpisy, jak i pobrałaś ebook i wiesz już, czego potrzebujesz, to teraz mogę zamieścić listę rzeczy, które polecam z ręką na sercu. Nie oznacza to, że wszystkie wcześniej napisane przeze mnie listy możesz włożyć między bajki, co to, to nie! Po prostu były one pisane w trakcie ciąży, a jak wiadomo, życie weryfikuje niektóre wybory i dorzuca co nieco od siebie. Więc teraz przyszedł idealny moment na weryfikację planów. Możesz obecną listę sobie pobrać i spokojnie używać.

Nie ma na niej niczego, czego sama bym nie używała, czy to w szpitalu, czy po wyjściu z niego.

>>> pobierz listy <<<

Na liście zamieściłam rzeczy, które przydały się mi w 100%.
Nie ma tam ani jednej zbędnej rzeczy. 

SZPITAL: Musisz pamiętać, że to, co sprawdziło się u mnie, niekoniecznie sprawdzi się u Ciebie.
Każda z nas jest inna i potrzebuje innych rzeczy. Ja zawsze byłam minimalistką i pod takim kątem też pakowałam walizkę do szpitala.

Lista rzeczy do samego porodu w zasadzie jest absurdalnie krótka:
1) koszula
2) woda z dziubkiem
I nic więcej tak naprawdę nie potrzebujesz. No, może ręcznik jeszcze Ci się przyda, jeśli wiesz, że na porodówce jest wanna, z której będziesz mogła skorzystać. Znajdziesz listy, na których polecane jest by zabrać przekąski – ja osobiście rodziłam trzy razy i jedzenie było ostatnią rzeczą, o której myślałam. Jeśli jednak wolisz być przygotowana na wszelką ewentualność, zabierz wafle ryżowe, jakieś fit batoniki – wszystko lekkostrawne.

Zauważyłam, że wiele kobiet poleca zabrać ze sobą podkłady na łóżko i podkłady poporodowe (te wielkie podpaski). Ja miałam ten luksus, że tych rzeczy miałam w szpitalu tyle, ile potrzebowałam. Wystarczyło poprosić położną. Dowiedzcie się więc jak będzie u Was w szpitalu. Te rzeczy zajmują niestety trochę miejsca w walizce, a po co zabierać i kupować, skoro może okazać się to całkowicie zbędne. Jest jednak jeden typ podkładów, które polecam szczerzeCANPOL – podkłady „NA NOC”. Są o wiele dłuższe, szersze i cieńsze, niż te standardowe, przez to wygodniejsze. Nie musisz się dzięki nim obawiać, że cokolwiek Ci przecieknie. No i komfort używania jest o wiele inny. I co było dla mnie bardzo ważne – są przylepiane jak zwykłe podpaski!  Pamiętaj, że krwawienie poporodowe jest o wiele obfitsze niż zwykła miesiączka, więc kup sobie minimum dwie takie paczki podkładów. Czego nie wykorzystasz w szpitalu, to zużyjesz w domu. Ja po trzecim porodzie szybko przeszłam na zwykłe podpaski (które polecam kupić za wczasu, by potem nie zrzucać tego obowiązku na partnera, który jak możemy się domyślić, o podpaskach wie tyle, ile świnia o gwiazdach). Polecam wybierać te ze skrzydełkami i wydłużone, dla zwiększenia zabezpieczenia przed pobrudzeniem w nocy.
Podobnie ma się sprawa ze słynnymi siateczkowymi majtkami – po pierwszym porodzie w ogóle ich ze sobą nie miałam, bo położne na oddziale wyzywały, że nie wietrzymy krocza, przy drugim miałam i sobie chwaliłam, teraz o wiele bardziej wolałam swoje zwykłe majtki – wybór więc należy do ciebie. Tak, jak w chwili, kiedy leżysz w łóżku, faktycznie lepiej wietrzyć nacięte krocze, tak kiedy już z tego łóżka wstaniesz i chodzisz, wygodniej mieć na sobie majtki. Chodzenie „na pingwina” nie jest przyjemne.

Poza tym, numerem jeden jest i będzie zawsze wygodna koszula do spania (najlepiej przystosowana do karmienia). Ja polecam mieć 2-3 koszul. Jedna w zapasie, gdybyśmy się pobrudziły niespodziewanie.

A co ze stanikiem do karmienia? Ja wzięłam i Tobie polecam. Od razu mleko nie będzie Ci wyciekać z piersi, ale przydaje się on, jeśli chodzi o działania zapobiegające pękaniu sutków. Gorąco polecam maść LANSINOH (to czysta lanolina), i smarowanie sutków już od pierwszego karmienia. Jest to produkt bezpieczny dla dziecka, więc nie musisz martwić się o zmywanie go przed każdym karmieniem. Ja po przystawieniu Tosi od razu brałam maść i kładłam na sutki grubą warstwę maści. Potem zabezpieczałam się jeszcze wkładką laktacyjną (by nie pobrudzić stanika – stąd kilka sztuk na mojej liście do szpitala). Lanolina jest tłusta, więc łatwo o plamy na koszuli. Na szczęście po praniu wszystko ładnie schodzi.

Do listy nie dopisałam poduszki – ja jestem z tych, którzy lubią mieć swojego jaśka gdziekolwiek śpią. Spanie w szpitalnym łóżku już samo w sobie nie jest za komfortowe, więc warto wziąć sobie coś z domu, co choć odrobinę poprawi nam standard pobytu. Wystarczy mały jasiek, a sporo to zmienia. Fajnie jest też mieć podpórkę pod głową, w trakcie karmienia.

Kosmetyczkę pamiętaj, by spakować według swojego zapotrzebowania. Jeśli zawsze po prysznicu używasz balsamu do ciała – weź go. Szampon, odżywkę do włosów (jeśli potrzebujesz), dezodorant, czy pastę do zębów polecam brać w wersjach MINI, albo odlać do mniejszych buteleczek, które bez problemu znajdziesz w drogerii. Nie zapomnij o szczotce do włosów!
Niewiele kobiet o tym pamięta, ale ja osobiście to polecam bardzo: weź podkład i tusz do rzęs – na pewno będziesz chciała wyglądać ładnie w chwili wyjścia ze szpitala, a taka drobnostka, jak wytuszowane rzęsy napewno poprawi nastrój i doda pewności siebie. 

Poza tym, bardzo polecam skontaktować się z oddziałem w szpitalu, w którym planujesz rodzić i dowiedzieć się, czy mają jakieś listy dla rodzących. Tym sposobem będziesz dokładnie wiedzieć na co możesz się przygotować. Popularne są również odwiedziny z położną na oddziałach noworodkowych i porodówkach, gdzie wszystko zostaje Wam opowiedziane odnośnie porodu i zasad obowiązujących w danym szpitalu. Możecie sobie spisać nurtujące Was pytania i wtedy szukać odpowiedzi już u źródła.

Laktator? Tak, kochana. Prędzej czy później przyjdzie Ci z niego korzystać. Nawał pokarmu pojawia się zawsze, a kiedy nasz noworodek śpi, to warto sobie ulżyć, ściągając nadmiar pokarmu laktatorem. Poza tym, o wiele łatwiej będzie Ci wyjść samej z domu. Odciągniesz mleko do butelki i tatuś nie będzie musiał się stresować, że maluszek zgłodnieje. I ten sprzęt też polecam kupić zanim udasz się na porodówkę. Nasi partnerzy niewiele wiedzą o tym sprzęcie, a akurat laktator warto mieć porządny.

Na liście są na jednej z pozycji ubranka dla dziecka – to jest DODATEK, którego może Ty nie będziesz musiała brać. Ja zawsze wolałam mieć swoje rzeczy dla dziecka. Te szpitalne są… no szpitalne. Taką samą zasadę wyznaję jeśli chodzi o kocyk. No i dziecko już od początku przyzwyczajane jest do domowej flory bakteryjnej. W przypadku Tobiasza (który urodził się w kwietniu) najlepiej sprawdzały mi się pajacyki. Z Tomkiem (lipiec) i Tosią (wrzesień), wybrałam body + skarpetki. Żadne z moich dzieci nie miało typowego noworodkowego rożka. Nie potrafię w tym trzymać malucha. Wydaje mi się to sztywne, dlatego moje dzieci zawijałam w coś na kształt rożka, ale z kocyka. Poza tym rożek używa się krótko, co daje zmarnowane pieniądze, a ja tego bardzo nie lubię. Tosia miała dodatkowo cienki otulacz, bo marzła szybko. NIGDY nie używałam w pomieszczeniach zamkniętych czapeczek! I NIGDY nie używałam rękawiczek „niedrapek”.

I tu znów sprawdzi się zasada: dowiedz się u źródła, czego potrzebujesz dla swojego dziecka. Gdyby nie moje widzimisię odnośnie ubranek, mogłabym poprzestać na pieluchach i chusteczkach mokrych. Polecam zabrać dodatkowy podkład na przewijak. Dla mnie to dodatkowe zabezpieczenie przed szpitalnymi zarazkami i komfort, że gdybym nie przewinęła dziecka na czas, to pobrudzę podkład, a nie przewijak.

Mam nadzieję, że tym wpisem i listami pomogę Ci trochę przygotować się do porodu i macierzyństwa. Jeśli masz jakiekolwiek pytania do mnie lub jest temat, którego nie poruszyłam, a Ciebie osobiście bardzo ciekawi – napisz do mnie śmiało, czy to maila, czy zostaw propozycję w komentarzu.