Mam nadzieję, że pamiętacie, że 26.05 jest Święto Mamy? Z pewnością do tego czasu przeczytacie masę postów na blogach o tym, jak macierzyństwo zmieniło kobietę. Sądzę, że podobnie będzie też z pomysłami na prezent, dlatego i tego typu post sobie odpuszczę. Nie wiem jak Wasze mamy, ale moja bombardowała mnie takimi tekstami, które dziś wiodą prym na TOP MEMACH. Przypadek? Ciekawe czy Wasze też tak do Was mówiły, przyznajcie się.

Zawsze sobie wyobrażałam i planowałam, że ja to będę tym typem mamy, co to taka wyluzowana, w jeansach, t-shircie i trampkach biega, że bez kija w tyłku, że bezstresowe wychowanie, dużo wolności, mnóstwo rozmów na każdy temat itp. Jak łatwo się domyślić, życie dość szybko zweryfikowało moje plany i pokazało, że bycie mamą wcale nie jest takie łatwe, jakby się wydawało. Bardzo źle wspominam pierwszy rok mojej przygody z macierzyństwem. Już kiedy Tobiasz miał trzy tygodnie wylądowaliśmy w szpitalu z powodu gronkowca. Po tym leczeniu nie było lepiej. Jeździliśmy od specjalisty, do specjalisty. A to pulmonolog, a to nefrolog. Potem dwa zapalenia płuc w przeciągu czterech miesięcy. Nawet do chirurga trafiliśmy kilka razy.  Absolutny falstart jeśli chodzi o idealne macierzyństwo, co nie? Zawsze jednak powtarzałam sobie, że to kiedyś minie i będzie lepiej. Kiedy pojawił się Tomek, zaczęłam widzieć światełko w tunelu.  Niestety znów minęła magiczna bariera trzech tygodni i tym razem ja trafiłam do szpitala. Pojawiło się kilka komplikacji po porodzie, przez co musiałam leżeć na oddziale przez ponad tydzień.

Na szczęścia moja wiara w to, że będzie lepiej nie poszła na marne. I pomimo tego, że nie wiedziemy kolorowego życia rodem z pierwszych stron gazet, że harujemy z M. jak woły, by spełnić nasze marzenie, to i tak jest wspaniale, choć nie raz, chłopcy potrafią dać w kość ;)

Jak było kiedyś…

Kiedy sięgam pamięcią wstecz, i porównuję postępowania mojej mamy i moje obecne, widzę wiele podobieństw. Ot, choćby w słowach, jakie wypowiadamy. Kiedy byłam mała, wiele z nich mnie denerwowało i nie mogłam pojąć, dlaczego mama zwraca się do mnie w ten sposób. Dziś wypowiadam dokładnie te same słowa i zwroty. A Ty? Też wstąpiłaś do klubu matek z memów? Oto teksty, które non stop powtarzała moja mama:

Teksty, które na 100% mówiła i Twoja mama

  1. Ile razy mam cię prosić?
  2. Nie rób tak, bo ci tak zostanie!
  3. Czego nie rozumiesz?
  4. Nie interesuje mnie kto zaczął.
  5. Jak dorośniesz i będziesz mieć swoje dzieci, to wspomnisz moje słowa.
  6. Poczekaj, aż ojciec wróci do domu.
  7. To chociaż mięso zjedz.
  8. Bo tak powiedziałam.
  9. Lekcje odrobione?
  10. Najpierw obowiązki, potem przyjemności.

To chyba te najczęściej powtarzane, co? A co byś Ty dopisała?

Jak je czytam, to mam szeroki uśmiech na twarzy. A potem sięgam pamięcią do starych albumów i wspominam. Choć wielu chwil już nie pamiętam, to i tak za wszystkie dziękuję. Ciekawa jestem, jak o swoim macierzyństwie pisałaby moja mama, gdyby miała blog. Lata 80-te w końcu nie należały do łatwych. Pewnie byłoby dużo narzekania na braki w sklepach, ale pewnie i dużo słów wdzięczności dla rodziny, która zawsze była u nas na pierwszym miejscu. Ciekawe jak to jest wychowywać dziecko, o które tak bardzo się starała i które sobie tak wymarzyła.

10 najlepszych tekstów mojej mamy 10 najlepszych tekstów mojej mamy 10 najlepszych tekstów mojej mamy10 najlepszych tekstów mojej mamy