Pamiętam, jakby to było wczoraj, kiedy po raz pierwszy dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami. To był niesamowity szok. Kiedy emocje ochłonęły i zaczęliśmy wgłębiać się w temat wyprawki dla noworodka, przeżyliśmy kolejne zdziwienie. Ile na tych wszystkich listach było punktów. I oczywiście wszystkie rzeczy były niezbędne. Jako dwudziestolatka bez doświadczenie oczywiście ślepo każdemu wierzyłam. Jak dobrze mieć już doświadczenie i kilka przetestowanych i sprawdzonych produktów czy kosmetyków, z których i teraz na pewno nie zrezygnuję. Jako doświadczona matka, myślałam, że teraz nic już nie będzie w stanie mnie zaskoczyć. Kiedy jednak poszliśmy z M. na małe oględziny dla nowego dzidziusia, okazało się, że na rynku produktów dla dzieci całkiem sporo się przez ostatnie lata zmieniło. 

I nie mogę powiedzieć, że to zmiany na gorsze! Byłam zachwycona choćby propozycjami garderoby dla przyszłej mamy. Ze starszym synem miałam na tyle mały brzuch, że poza spodniami z elastycznym pasem nie potrzeba mi było niczego więcej. Z Tomaszem miałam do kompletu już kilka t-shirtów ciążowych, czy krótkie spodenki, ale teraz! Nie dość, że każda z ciężarnych może znaleźć coś dla siebie na każdą okazję, to i matki karmiące piersią mają szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o dobór odpowiednich koszulek i bielizny. W Galerii Malta w Poznaniu znalazłam nawet specjalny sklep zarówno dla ciężarnych mam, jak i tych, które już karmią piersią. Oczy biegały mi w każdym kierunku i obiecałam sobie, że na pewno tam wrócę, kiedy tylko maluch się urodzi. W końcu matki nie muszą kojarzyć się z wyciągniętymi dresami! Brawo!

Tak, jak wspomniałam, po chłopcach mamy dużo rzeczy sprawdzonych i naszym zdaniem nie do pobicia, ale przeglądając obecny asortyment dla noworodków, wpadło mi w oko kilka perełek, których zakup na pewno rozważymy.

NASZE 4 PEWNIAKI, KTÓRE UŻYWALIŚMY I KTÓRE
NA PEWNO TERAZ BĘDĄ Z NAMI:

    1. PODUSZKA DO KARMIENIA
      Nie wyobrażam sobie bez niej funkcjonowania. Tomasz od swojej nie chciał się odkleić, więc i teraz poszukuję takiej, która wystarczy nam na dłuższy czas.
    2. SUDOCREM
      Nie ma lepszego moim zdaniem kremu na odparzenia dla maluchów. U nas przy obu chłopcach tylko on dawał radę.
    3. LEŻACZEK-BUJACZEK FISHER PRICE
      No mistrzostwo świata! Kiedy chłopcy mieli już po kilka miesięcy, z uwielbieniem siedzieli i bawili się w bujaczku, co dawało mi te kilkanaście minut dla siebie.
    4. BUTELKA DR BROWNS
      To butelka antykolkowa, którą polecają dla tych dzieci, które mają duży problem z ulewaniem (jak nasi!). Dzięki lejkowi w środku, dziecko połyka mniej powietrza, przez co minimalizujemy też ryzyko kolek.

NASZA NOWORODKOWA #WISHLISTA:

    1. PIELUSZKI BAWEŁNIANE/BAMBUSOWE
      Pamiętam, jak przy chłopcach wymienialiśmy pieluchy co chwilę. Strasznie ulewali! Ale wtedy były tylko białe tetrowe. Kiedy weszłam pomiędzy półki i zobaczyłam pieluszki w pastelowych ślicznych wzorach, zdecydowałam, że o wiele fajniej będzie mieć takie dodatki niż nudną biel, kojarzącą się ze szpitalem.
    2. ŁÓŻECZKO DOSTAWNE
      Może i takie były, kiedy na świecie pojawił się Tomasz, ale przyznam, że wtedy nawet na nie nie zwracałam uwagi. Pomimo tego, że na później mamy zaplanowane łóżeczko turystyczne dla malucha, to na sam początek, takie dostawiane do naszego łóżka mniejsze noworodkowe łóżeczko na pewno będzie bardzo pomocne. Oszczędzi nam to wielokrotnego wstawania.
    3. MISIE SZUMIĄCE
      O ich skuteczności czytałam wiele razy. Sama nie miałam z nim niestety do czynienia i nie mam pojęcia co o nim myśleć. Zauważyłam jednak, że takie misiaki czy inne zwierzaki są teraz popularnym prezentem dla młodej mamy. Na pewno rozważymy ten punkt bliżej porodu.
    4. KOKON NIEMOWLĘCY
      Przyznam, że nie wiem czy jest to bardziej zachcianka estetyczna, bo widzę ten gadżecik wszędzie na Instagramie, gdzie natrafiam na fotki noworodków, czy faktycznie w jakiś sposób to pomaga dziecku w zasypianiu. Ponoć im ciaśniej, tym lepiej dla maluszka. Ale ja wciąż mam obawy, czy maluch się nie udusi w tym :D
    5. GRYZACZEK ŻYRAFA SOPHIE
      Sophie, jest wykonana w całości ze 100% naturalnego kauczuku, który nie zagraża zdrowiu dziecka. To raczej kolejny gadżet, który wprowadziły #InstaMatki, ale przyznaję, że jej pysio jest na tyle słodki, że pewnego dnia pewnie jej ulegnę.

Absolutny zawrót głowy!
Właściwie jedyne co nas ogranicza, to nasz budżet.

Wyżej wspomniałam tylko o gadżetach, które warto mieć lub które chciałabym zakupić. Na Wasze szczęście nie pokazałam wszystkich ubraniowych marzeń ;) Póki nie znamy płci malucha, pozwalam sobie czasem powzdychać do sukienek z falbankami, czy słodkich kokardek do włosów. Choć jako podwójna mama chłopców, oczywiście tęsknię za malutkimi bodziakami z misiami czy dinozaurami. Czas pokaże, w jakie kolory pójdziemy tym razem, choć oczywiście ja i M. mamy już swoje typy.

Drogie Mamy, podpowiedzcie nam, co się jeszcze u Was sprawdziło i co możecie z ręką na ❤️ polecić!
Tego wszystkiego jest tyyyle na rynku!

Większość pokazanych przez nas rzeczy znajdziecie w Galerii Malta w Poznaniu, w takich sklepach jak Rossman, H&M czy Smyk.